Archiwum 09 listopada 2007


lis 09 2007 Problem emerytalny
Już w latach 70-tych XX w. okazało się, że w rozwiniętych krajach rodzi się coraz mniej dzieci, jednocześnie ludzie żyją coraz dłużej dzięki rozwiniętej medycynie, zdrowszej żywności i sporcie. Wiek emerytalny natomiast nie został podniesiony, a w niektórych krajach został nawet obniżony. Emeryci zaczęli żyć dłużej. Jednocześnie, z powodu spadku przyrostu naturalnego, coraz wolniej przybywało pracowników opłacających składki. Początkowo ratunkiem wydawało się podnoszenie składek. Do 1982 r. składka finansująca wszystkie ubezpieczenia społeczne (podatek socjalny) wynosiła w naszym kraju 15,5 proc. W 1998 roku było to już 45 proc. I nadal nie wystarczało. Nie tylko u nas tak się działo, w innych krajach było podobnie.

Zadłużenie systemu emerytalnego to są sumy, które system emerytalny zabiera płacącym składki pracownikom, a które powinny do nich wrócić jako emerytury. Osiąga ono gigantyczne rozmiary. Obliczono, że w niektórych krajach dług systemu emerytalnego kilkakrotnie przekracza PKB (Produkt Krajowy Brutto).

Zatem zadłużenie emerytalne przekracza często rozmiar długu publicznego. Taki dług staje się coraz większym ciężarem dla gospodarki, gdyż koszty jego obsługi ponosi budżet. To przydarzyło się między innymi Niemcom - konieczność borykania się z niespłacalnym, wynoszącym prawie 180 proc. PKB długiem emerytalnym dławi od lat niemiecką gospodarkę.

Nie można było już bardziej zwiększyć poziomu składek emerytalnych, gdyż są one wyliczane z naszych płac. Problemy dotknęły też systemów emerytalnych wzorowanych na systemie Beveridge'a. Podatki płacą przede wszystkim pracujący, zatem brytyjski system został dotknięty przez skutki wydłużonej długości życia i małej liczby rodzących się dzieci.
System niemiecki mógł dobrze działać tylko  wtedy, gdy pracujących przybywało w odpowiednio wysokim tempie. Spadek liczby urodzin groził jego upadkiem, tym groźniejszym, im dłużej będzie się odwlekać konieczne reformy.